środa, 15 grudnia 2010

1.

Obłudnie oświadczam, że wszystkie sytuacje są wyssane z palca, nigdy nie miały miejsca i są wytworami mojej wyobraźni, a osoby nie istnieją poza wirtualnym światem sieci. To czysta fikcja - opowieść prawie trzydziestolatki z dużego miasta.

Mam profil ma dwóch portalach randkowych - i to nie jest mój ani pierwszy, ani drugi raz, więc uzurpuję sobie prawo do wypowiadania się na ich temat.
Szukam rozrywki - nie miłości, przyjaźni, związku, małżeństwa, macierzyństwa, sponsoringu, relacji ff czy czegokolwiek, co jeszcze może Wam podsunąć chora i wyposzczona wyobraźnia.
Grunt to poszerzyć grono znajomych - pasjonująca rozmowa o książce/filmie/jedzeniu/czymkolwiek jest pożądana. Spróbujcie kiedyś - bez podtekstów i myślenia tylko o tym, by jak najszybciej zagonić rozmówcę do łóżka.
Nie twierdzę, że mam pecha i źle trafiam. Parę razy udało mi się strzelić w 10, dlatego moim zdaniem warto się męczyć. Mam wartościowe znajomości, które nigdy by nie rozkwitły, gdyby nie portale. I tego się trzymam.
Ale zanim znalazłam ziarno pośród plew, sporo się działo.
W pierwszym rzucie swoich prób prowadziłam plik w Excellu, skrupulatnie notując co istotniejsze informacje podawane przez kandydatów. Żeby mi się nie mylili... I wcale nie świadczyło to źle o mnie. Sobie wystawiam laurkę - to oni byli na tyle bezbarwni, że nie byli w stanie się wyróżnić i dać zapamiętać.
Ale nie wszyscy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz